Zdecydowanie późne pory nie sprzyjają twórczości. Oczy pieką, szczypią i łzawią. Ciężko się ogarnąć. Skoro jednak już przy szczypaniu i pieczeniu jesteśmy przejdźmy do jakże fascynującego zagadnienia jakim jest utrata „dziewictwa”.
Mało jest rzeczy na świecie gdzie realia są tak dalekie od tego co się zwykło mówić i uważać. Z każdej strony jesteśmy atakowani debilnymi refleksjami o tym jak ten pierwszy raz powinien być wyjątkowy, jaki to powinien być wspaniały i kolorowy. W końcu jest to przeżycie niezapomniane i …tylko co do tego jestem się w stanie zgodzić.
Stres, nerwy, mimowolne skurcze, no bo się kurwa stresuje, wstyd, poczucie winy i do tego ta naturalna zapora zwana błoną dziewiczą… może jest, może jej nie ma, czy jak jest to pęknie, a co jak nie pęknie, a czy będę krwawiła, a co jak będę, a co jak nie będę, cy mi uwierzy, a może pomyśli, że go okłamałam… i tak dalej i tak dalej. Jak by mi tyle myśli zapierdalało na sekundę to pewnie też bym się zestresował i zacisnął(jak bym miał co). Nie daj Bóg on niedoświadczony, prawiczek o zgrozo…to, że zapamięta dziewcze nieszczęsne ten dzień to jest pewniak. I tutaj się te wszystkie Bravo podobne ścierwa nie mylą. I ten pieprzony katecheta/ksiądz/chuj wie kto nawkładał do głowy jakichś bredni o czystości, cnocie,wstydzie to niech teraz on cierpi. Myślę, że jak by się schylił po mydło kilka razy gdzie trzeba to zaraz by mu się światopogląd naprostował, a sam nabrał by pewnego luuuzu.
Więc czym jest ten „pierwszy raz”? Niczym…niczym specjalnym… trzeba to mieć jak najszybciej za sobą by było można cieszyć się wspólnym życiem, wspólnymi doznaniami oraz wspólną cielesnością. Trzeba czym prędzej to mieć za sobą i to bez ceregieli by nie popaść w łańcuch pomówień, niedomówień i niekończącego się żalu. Nie nakłaniam do kurwienia się na lewo i prawo ale litości! Ten proces nie będzie wyglądał jak w filmach i to nigdy przenigdy. Każdy zawsze ma co do niego jakieś „ale”. W najlepszym wypadku pójdzie szybko i skończy się na małym bólu, w gorszym na interwencji chirurgicznej i wtedy te płatki róż, grę wstępną, pieszczoty i delikatność niespełniony amant może sobie w dupę wsadzić… Czemu ma służyć to uduchowienie tego czynu? Jeżeli dziewcze drogie (zakładając, że jesteś przed) nie podejdziesz do tej czynności jako do zła koniecznego, które po prostu trzeba mieć za sobą to:
a) możesz zniszczyć obecny związek z poczuciem żalu i niespełnienia, którym łaskawie obdarzysz partnera(bo nie było jak w Gościu Niedzielnym)
b) będziesz miała wyrzuty sumienia do końca życia
c) inne psychiczne powikłania choćby niemożność osiągnięcia orgazmu w przyszłości (pierwszy raz na prawdę potrafi być do dupy…dosłownie też)
Jeżeli natomiast masz to za sobą i borykasz się z jednym z podpunktów, a na pewno z którymś tak(chyba, że jak to się teraz mówi… miałaś na to wyjebane), to olej to! Po pierwsze czasu nie cofniesz, po drugie zrobiła byś to lepiej? Teraz wiesz, że byś to zrobiła inaczej bo masz doświadczenie ale wtedy? Ciesz się, że nie było gorzej bo gorzej może być zawsze.
Zacznijmy patrzeć na życie takim jaki jest, a będziemy dla siebie lepsi bo rozumiemy, że wszyscy jesteśmy niedoskonali i to co robimy jest niedoskonałe obarczone swoistą brzydotą i szczyptą niepowodzenia. Pozostawmy idealny świat serialowym bohaterom bo tylko wtedy będzie nas nadal przyciągał i fascynował ale przez cały czas pamiętajmy, że realne życie jest inne. Nauczmy się je smakować bo to na prawdę wyśmienite danie, którego przez mnogość swoich smaków, nie trzeba już doprawiać.
P.s.
I to nie jest tak, że my mężczyźni się nie stresujemy. Tylko my tych stresów mamy mniej:
a) stanie/nie stanie
Żeby było zabawniej gdybyśmy wszyscy podchodzili do seksu jak do zabawy w piaskownicy, czyli bez uprzedzeń oraz pełni zapału, nasze życie seksualne wyglądało by o niebo lepiej.
Dodaj komentarz