Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.
Zwei Dinge sind unendlich, das Universum und die menschliche Dummheit, aber beim Universum bin ich mir nicht ganz sicher. (niem.)
— Albert Einstein
I niestety po raz kolejny ten wielki człowiek się nie mylił. Wychodząc wczoraj wieczorem do sklepu, na skrzynce na listy, zobaczyłem wielką nadgryzioną marchewe. Nie była to drobna marcheweczka, których trzeba do sałatki skroić co najmniej sztuk 5… nie nie, to była marchewa gigant, do tego leżąca sobie na skrzynce bez słowa sprzeciwu. Na pewno nie jest to akcja dokarmiania kotów bo raczej koty nie są wielbicielami warzyw, a już na pewno nie surowych marchewek. Dziecko by tam nie sięgnęło, po za tym kto daje dzieciakowi marchew wielkości jego ręki? Więc pozostaje nam się jakiś lokalny „dres” wzbogacający swoją dietę o niezbędne witaminy oraz mikroelementy… ale pakowanie jest dla tego człeka najważniejsze… więc czemu porzucił on swoją marchew? Czyżby (czyżyk?) mu ni zasmakowała? A może uznał, że jego wspaniały środek w proszku zwany zdrobniale Hiper Anabol 5 000 000 posiada już niezbędne składniki? A może to porzucone narzędzie zbrodni? Odgryziona końcówka nie jest tak na prawdę odgryzioną końcówką, a częścią która utknęła w sercu zaatakowanego? Tyle pytań i tak mało czasu na znalezienie odpowiedzi… Na samym dole znajduje się foto tego płodu rolnego jednak ze względu na sprzęt, którym foto było wykonywane oraz ogrom źródeł światła na klatce schodowej po prostu… gówno widać.
Marchewka to był tylko przypadek… do poruszenia tej tematyki skłonił mnie rewolucyjny serwis społecznościowy jakim jest „graty z chaty”, a dokładniej jedno z ogłoszeń tam zamieszczonych… Pomijam już fakt, że koncept oddawania popsutych rzeczy innym jest dość dziwnym konceptem… bo skoro my tego nie potrzebujemy to po co to komuś innemu? No chyba, że ktoś będzie miał pożytek z połamanych nart… Oczywiście w tym serwisie nie tylko buble są ( choć 99,99% to jednak buble i trzeba się z tym pogodzić), znajdują się tam też całkiem nowe rzeczy tylko np. z pewnymi dodatkami…
Ogólnie miałem kociaka w domu przez pewien czas i był to kot długowłosy, więc rozumiem problem kłaczków w całym mieszkaniu, kłaczków na talerzach, ścianach, meblach, ciuchach i wszędzie gdzie tylko się dało, nawet w trudno dostępnych miejscach… jednak no jak już coś się oddaje to litości… no ale darowanemu bolerku się pod guzik nie zagląda.
Wieść z ostatniej chwili! Udało się wykonać lepsze foto marchewy!
Dodaj komentarz