Swego czasu, a dokładniej na samych początkach emisji Włatców Móch, pojawiło się ich przyrównanie do legendarnego już miasteczka South Park. Największymi krzykaczami i w tym przypadku okazały się niepełnoletnie internetowe trolle bez znajomości języka angielskiego. Język obcy w przypadku SP jest dość istotny ponieważ tłumaczenie z Canal+ nie oddaje w pełni niuansów językowych, które wspaniale okraszają całość
Jednak wracając do tego porównania… Jest dość śmieszne… Jedyne co łączy te dwie produkcje to fakt, że w jednej i drugiej pojawiają się bluzgi… w sumie to też ich nie łączy… to może fakt, że są skierowane do pełnoletniej widowni? Też nie bardzo bo WM występują w wersji ocenzurowanej od lat 16. Wiem! Ilość głównych bohaterów!
Czym dla mnie są Włatcy Móch?
Marną imitacją amerykańskiego serialu. Dlaczego? Współczesne nam czasy widziane oczyma czterech chłopców. Ich perypetią towarzyszą postacie z dnia codziennego (osoby z klasy, rodzice, inni dorośli) oraz przedziwne stwory i byty (Mr. Hankey the Christmas Poo/Miś Przeklinak). Bohaterowie próbują odnaleźć się w rzeczywistości opanowanej przez dorosłych, w rzeczywistości, która wymaga od nich szybkiego dorośnięcia. Spotykają się z problemami moralnymi na które możemy natrafić każdego dnia. Chcą wejść w świat dorosłych na swój własny sposób np. poprzez wulgaryzmy… STOP STOP! Włatcy Móch nie poruszają dylematów moralnych, problemów dnia powszedniego, politycznych absurdów czy tematów TABU. Więc czemu służą wulgaryzmy w WM? Jedynie nakręceniu oglądalności… Dlaczego doczepiłem się do tych „brzydkich wyrazów”? Ponieważ niektóre teksty stały się już kultowe i o ile w SP są często niesamowitymi neologizmami o tyle WM to rozrywka dla mas i to niezbyt oświeconych.
Czym dla mnie nie są Włatcy Móch?
Na pewno nie znajdziemy tu mocno zarysowanych profili psychologicznych. Postacie mają swoje pragnienia jednak nie kierują się określonymi życiowymi postawami… po prostu są. Owszem bawi mnie Czesio ale jako koncept postaci ponieważ nie często jeden z bohaterów jest gnijącym trupem
Na pewno nie jest taką postacią jak egocentryczny i przesiąknięty antysemityzmem do granic możliwości Cartman.
Podsumowując. Włatcy Móch są od początku do końca produkcją komercyjną, nastawioną wyłącznie na trzepanie kasy poprzez kilka prostych zabiegów psychologicznych. Umieszczenie kilku bluzgów oraz oznaczenia „dla dorosłych” zadziałało tak jak zadziałać powinno. Owoc zakazany dla dzieciaków w całej Polsce. A co nas najbardziej kręci jeżeli nie to co zakazane? Ogromne wpływy ze sprzedaży gadżetów (prawa autorskie/prawa do wizerunku), dzwonków, filmików napełniają kiesy twórców. 12 epizodów w 3 miesiące… to nie może być ambitne nawet gdyby ktoś się starał. Mamy tutaj ten sam problem, który dotyka polskie nieanimowane seriale… masówka. Jeżeli ma się tydzień na wykombinowanie fabuły, napisanie scenariusza, wykonanie grafik oraz podłożenie głosów to z całym szacunkiem ale to nie może się udać.
Przerażające jest to, ze wciska nam się tą intelektualną papkę, a podobno to Amerykanie są głupi…
Dodaj komentarz