Minął już rok

Timehope  przypomniał mi ostatnio o wpisie:

„mam 25 lat i nie mam narzeczonej/żony/1,2,3,4,5 dzieci/słit fotek ze znajomymi…
czy to znak, że powinienem się już martwić?”

Wtedy faktycznie mnie to martwiło, może nie jakoś mocno ale jednak, a teraz… phi… będzie co ma być. Szczęściu trzeba pomagać, nie ma co go poganiać. Wszystkim niecierpliwym tak jak ja, życzę cierpliwości i wytrwałości :)

Powiązane wpisy

2 Comments

  • Iwona

    Zabawne, bo ja ostatnio miałam taką samą rozmowę ze znajomą. Stwierdziłam, że czas ucieka, „starzeję się” a nie mam męża, dzieci, własnego domu. Do tego tułam się jeszcze po świecie i nie mogę znaleźć drogi do domu. Powiedziała, że na wszystko przyjdzie czas. Co jest nam przeznaczone w końcu na nas trafi – rozwali się na środku drogi i nie pozwoli nam przejść obojętnie… Mam nadzieję, że się nie myliła….

    21 lut
    Reply
    • Rósałek

      poganiając pewne kwestie i maniakalnie o nich rozmyślając na pewno swego losu nie poprawimy :D Aż strach się przyznawać ale co przyznam się! Mi stabilizacja i miłość będąca pierwszą, a zarazem ostatnią marzyła się odkąd skończyłem 12 lat :) i tak na prawdę prawdziwa miłość nadal pozostała się moim jedynym, prawdziwym marzeniem... wszystko inne to zachcianki, które wcześniej czy później można zrealizować...

Dodaj komentarz

Posting your comment...

Subscribe to these comments via email

Preview:

reklama lublin | masaże kraków | friends.sea.waw.pl | froggy-mix.sea.waw.pl | foscarini | josera festival 15kg | torebki