Obiecywałem ten wpis w tekście o „Miłości jako drogim dodatku”, więc go popełniam. A wspominałem bo tematyka powiązania, a nie chciałem wydłużać i tak już za długiego tekstu. Gdy trafiam na zdjęcia współczesnych dziewczyn/kobiet (granice wieku dzisiaj ciężko ustalić, a i z poziomem intelektualnym jak u chłopców/mężczyzn… to chyba takie czasy nastały), najczęściej wykonywane z własnej dłoni lub poprzez odbicie w lustrze, to zaczynam się zastanawiać…w którym momencie weszliśmy na ścieżkę ewolucyjnej samozagłady? Bo coś tu musi być nie tak… Gdyby kobiety były od zawsze takie to myślę, że poeci woleli by sławić w swej twórczości stado okolicznych baranów niż takowe niewiasty(z drugiej strony gdyby poetami byli współcześni mężczyźni to pewnie by tak o zgrozo zrobili). Im bardziej analizuję to zjawisko tym bardziej zachodzę w głowie i natrafiłem na „Paradoks Plastiku”(PP). Występuję on w dwóch postaciach.
1 Opcja „błędne koło” Mężczyźni są tak popaprani, że kobiety zniżyły się do statusu kobiety jaskiniowej i pozostaję się im wyłącznie prezentacja tyłka by zachęcić płeć przeciwną do bliższego kontaktu. Idąc za ciosem mężczyźni nie mają wzoru, za którym powinni podążać, a wymagania są tak niskie, że cofają się w rozwoju jeszcze bardziej. Błędne koło jak ta lala
2 Opcja „nie jestem jej godzien” (teoria od której wziął się tytuł niniejszego wpisu) ! UWAGA ! Osoby o choć minimalnym poczuciu estetyki i dobrego smaku proszone są o nie czytanie poniższej stylizacji językowej.
Jak widzę na foci fajną dupeczkę,taką w mini kiecuni, z dużymi uszami na wierzchu, solara + pełen lans to nie mam odwagi zajebać gadki. Taki stres. Na pewno jestem dla niej za cięki.
W efekcie takowego myślenia kobietom często pragnącym ciepła oraz miłości, tylko posiadającym nie najlepszy gust oraz nie potrafiącym tego ująć w słowa pozostają się jeszcze większe tępaki oraz tak zwana subkultura dresa, która potrafi pierdolnąć gadkę zawsze. I tutaj pojawia się tytułowe pytanie. Nie możliwym jest by opcja 1 byłą jedyną słuszną bo wtedy pozostaje się nam cholernie mało czasu do ponownego powrotu na drzewo. Więc istnieje ta druga(może nawet 3 ale na nią jeszcze nie wpadłem), która pokazuje, że albo te kobiety są szczęśliwe i wcześniej czy później głupie dzieci będą tak głupie, że już nie zrobią kolejnych głupich dzieci(trzeba wiedzieć gdzie włożyć), albo te zagubione duszyczki mają kurewsko(dosłownie) wielki niefart i pozostają im się takie ochłapy nazywające się dumnie ludźmi nie mówiąc już o tym jakimi to zajebistymi są facetami, że zmierzamy w kierunku opcji pierwszej lub opcji dysonansu. Dysonans będzie polegał na płodzeniu ludzi „brzydkich” bo te „fajne dupeczki” w końcu przestaną wydawać na świat głupie dzieci, a są społecznym wzorem seksapilu oraz ogólnie pojętej zajebistości. Więc to co popierane przez ogół, ten właśnie ogól uśmierci.
Tak jak ratujemy wieloryby proponuję akcje „ratowania świata od brzydoty”. Czas by ministerstwo jedno z drugim zrobiło test IQ i dobierało w pary na zasadzie WYSOKIE IQ<>CZAS SPĘDZONY NA SOLARCE. Są jacyś chętni Panowie by przedłużyć „rasę” wiecznie młodych, pięknych i zajebistych?
Na zakończenie dodam pewien demotywator, który doskonale oddaje fakt, że pieniądze dają szczęście, choć nie bezpośrednio
Nakłoniła mnie do tego dyskusja, która wywiązała się z różnymi osobami po opublikowaniu wspomnianego już na początku wpisu.
Jeżeli szczęścia nie dają to spróbuj bez nich założyć rodzinę…
Dodaj komentarz