Kryzys…
Tyle się teraz dzieję, nowa praca, latanie po lekarzach, troski dnia codziennego i walka o nowe „ja”. W związku z tym brak pomysłów i siły by coś sensownego naskrobać. Bo jak pisać gdy ręce po łokcie w gównie zanurzone …
Tyle się teraz dzieję, nowa praca, latanie po lekarzach, troski dnia codziennego i walka o nowe „ja”. W związku z tym brak pomysłów i siły by coś sensownego naskrobać. Bo jak pisać gdy ręce po łokcie w gównie zanurzone …
co prawda wiele się wydarzyło ale obiecałem sobie kilka wpisów, więc trza je po kolei załatwić : )
W poniedziałek(ten w zeszłym tygodniu), ostatni mój telefon z wpisu http://rosalek.pl/index.php/464/telefon/ , uległ zniszczeniu więc oczywiście jak łatwo się domyśleć zareagowałem ogromnym zachwytem i entuzjazmem.
Zrobiło się trochę nerwowo bo w dzisiejszych czasach bez telefonu to jak bez ręki, po mimo, że jest to swoista elektroniczna smycz. Już pierwsza dwa dni dały ostro popalić bo ciężko by ktoś nam dał znać, że wyjdzie później lub, że jednak coś jest nieaktualne. Ciężko zadzwonić i o coś dopytać, więc jedzie się przez pół miasta na czuja.
Ciekawa dyskusja wywiązała się na Flakerze http://flaker.pl/f/4106847-pierwszy-dzien-bez-telefonu…
Okazuję się, że komróka to zło konieczne… jednak mam wrażenie, że to tylko chęć odpoczynku na kilka dni bo na dłuższą metę bez telefonu się nie da
Na samych swych początkach symbol luksusu i zaawansowanych technologii. Niewielu mogło sobie pozwolić na telefon komórkowy wielkości cegły(współczesne PDA choć duże to jednak i tak zdecydowanie mniejsze od swoich starych krewnych) oraz plany taryfowe gdzie naliczanie sekundowe jeszcze nikomu się nie śniło, minuta kosztowała tyle co dwudaniowy obiad w barze mlecznym, a połączenie przychodzące uszczuplało finanse tak samo co wychodzące(roaming wewnętrzny). O abonamencie gdzie nie były wliczone, żadne minuty, a jedyną usługą dodaną byłą prezentacja numeru nawet nie będę wspominał. Wtedy narzędzie komunikacji bardzo ułatwiające życie. Dziś… dziś jak jest każdy widzi. W jednym z okresów życia nosiłem 3 telefony przy sobie… ni to wygodne, ni praktyczne ale było to konieczne.
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.
Zwei Dinge sind unendlich, das Universum und die menschliche Dummheit, aber beim Universum bin ich mir nicht ganz sicher. (niem.)
— Albert Einstein
Dzisiaj miała być forma pseudo profesjonalnego wpisu jednak jak widać grafika za cholerę nie chce dać się oblewać tekstowi, a i tekst nie kwapi się do tego by ułożyć się ładnie do okoła grafiki.
Ostatnie dwa dni plus dzisiejszy były dla mnie przepełnione ogromem atrakcji.W większości były to gówniane atrakcje ale czasem niestety tak bywa, że życie raczy nas swoimi smaczkami, które niekoniecznie są atrakcyjne, a już na pewno nie smaczne…