Czerwona Rozkosz
Musicie wybaczyć mi brak autorskich grafik ale to co mi przychodziło do głowy było poniżej wszelkich granic dobrego smaku
Zresztą jak przeczytacie czego dotyczy wpis to sami się przekonacie. W sumie poruszanie tego tematu, tematu TABU, też jest poniżej granic ale taki już jestem…
Wracając do tematu „Czerwonej Rozkoszy”, czyli seksu podczas menstruacji.
Ot seks jak seks. Jeżeli jedna i druga strona czuje się komfortowo to w czym problem?
Jest jeszcze wariant, że jedna ze stron czuje dyskomfort i … chyba lepiej to tak pozostawić i nic z tym nie robić. Bo po co się męczyć?
Jednak pewna firma wyszła z innego założenia i wypuściła produkt, który ma nam pomóc rozwiązać zaistniały stan rzeczy. Po instrukcji i opisie nie bardzo wiem jak ma to działać… Od żeńskiej strony wygląda to jak zwykły tampon (przynajmniej od strony aplikacji bo tak to wygląda jak nakrętka od butelki), od męskiej jak walenie w we wspomniany już korek…
Niestety ani na stronie producenta ani nigdzie indziej nie znalazłem hmm opisu jak to tak na prawdę działa, że tamuje tak doskonale, a facet ostro działając nie przepchnie tego dalej
Co prawda na oficjalnej stronie jest Pani, która się szeroko uśmiecha ale myślę, że jak by z tego korzystała to by się tak nie uśmiechała…
Jeżeli jakaś Pani testowała (tak, można to zakupić w PL) to z chęcią poznam jej opinię. Jeszcze lepiej jak podeślę recenzję niniejszego produktu







